
Ładowanie...
Jak wyglądało losowanie — wieczór, który ułożył turniej
Kiedy piłeczki zaczęły wypadać z bębna w Kennedy Center w Waszyngtonie, cały piłkarski świat wstrzymał oddech. Siedziałem przed ekranem z notatnikiem w ręku, rysując grupy w czasie rzeczywistym — dopisując drużyny, zakreślając potencjalne grupy śmierci, stawiając wykrzykniki przy zaskoczeniach. Pod koniec losowania mój notatnik wyglądał jak mapa bitewna, co — patrząc wstecz — jest dość trafną metaforą tego, czym grupy mundialu 2026 będą na boisku.
Losowanie odbyło się 5 grudnia 2025 roku. 48 drużyn podzielono na cztery koszyki po 12, zgodnie z rankingiem FIFA z listopada 2025 — z wyjątkiem trzech gospodarzy (USA, Meksyk, Kanada), którzy automatycznie trafili do Koszyka 1. Reguły FIFA zakładały, że w jednej grupie nie mogą znaleźć się więcej niż dwie drużyny z tej samej konfederacji, co zapewnia zróżnicowanie geograficzne i kulturowe każdej grupy. Sześć miejsc w Koszyku 4 pozostawało puste — czekały na zwycięzców play-offów UEFA i play-offów międzykontynentalnych, które rozstrzygały się dopiero w marcu 2026.
Wynik losowania stworzył 12 grup, z których każda opowiada inną historię. Są grupy z wyraźnym faworytem i trzema outsiderami. Są grupy wyrównane jak stół bilardowy. I jest Grupa F — grupa, w której miała grać Polska, a gra Szwecja. Zanim przejdę do szczegółowej analizy, jedno zastrzeżenie: grupy mundialu 2026 na papierze mogą wyglądać zupełnie inaczej niż na boisku. Papier nie gra w piłkę. Boisko pisze własne zasady.
FIFA zastosowała także tzw. bracket system — rozstawienie czterech najwyżej notowanych drużyn (Hiszpania, Argentyna, Francja, Anglia) w oddzielnych ćwiartkach drabinki pucharowej. To oznacza, że wynik losowania grup determinuje nie tylko rywali w fazie grupowej, ale całą ścieżkę do finału. Wygrana grupy może oznaczać łatwiejszą drabinkę. Drugie miejsce — trudniejszą. Trzecie — najbardziej nieprzewidywalną ze wszystkich.
Jednym z najciekawszych aspektów losowania było przydzielenie stadionów do grup. Każda grupa ma przypisane stadiony w jednym regionie geograficznym, co ogranicza podróże w fazie grupowej. Grupy A, C i D grają głównie w regionie zachodnim i centralnym — Meksyk, Los Angeles, San Francisco. Grupy rozgrywane na wschodnim wybrzeżu — w tym Grupa L z Anglią — mają stadiony w Nowym Jorku, Filadelfii, Miami i Atlancie. Ten podział ma konsekwencje klimatyczne i logistyczne, które wpływają na wyniki — drużyny europejskie grające w upale Houston radzą sobie statystycznie gorzej niż te same drużyny w chłodniejszym Seattle. Na mundialach szczegóły decydują o całości, a lokalizacja meczów jest właśnie takim szczegółem.
Grupy śmierci — gdzie czyhają największe dramaty
Termin „grupa śmierci” na mundialach jest nadużywany — każda grupa, w której są dwie mocne drużyny, natychmiast dostaje tę łatkę. Ale na turnieju z 48 drużynami i awansem ośmiu trzecich miejsc prawdziwa „grupa śmierci” to taka, z której nawet trzecie miejsce może nie wystarczyć do awansu. Na mundialu 2026 kilka grup spełnia ten warunek.
Grupa H — Hiszpania, Kabo Verde, Arabia Saudyjska, Urugwaj — to moja kandydatka na najcięższą grupę turnieju. Hiszpania jest aktualnym mistrzem Europy i jednym z czołowych faworytów. Urugwaj to dwukrotny mistrz świata z tradycją turniejową sięgającą 1930 roku — drużyna, która nigdy nie odpuszcza i zawsze gra ponad oczekiwania. Arabia Saudyjska pokonała Argentynę na mundialu 2022 — nikt, kto widział ten mecz, nie będzie lekceważył Saudyjczyków ponownie. Kabo Verde jest debiutantem i matematycznym outsiderem, ale trzy pozostałe drużyny grają o dwa gwarantowane miejsca awansu. Przegrany tego trójkąta musi liczyć na awans z trzeciego miejsca — a to zależy od wyników w jedenastu pozostałych grupach.
Grupa L — Anglia, Chorwacja, Ghana, Panama — to druga grupa, w której walka o awans będzie zacięta. Anglia i Chorwacja to weterani mundialowych starć — trzy spotkania w ciągu ośmiu lat (półfinał 2018, faza grupowa 2022, teraz ponownie 2026). Ghana na mundialach bywała groźna — w 2010 roku na mundialu w RPA dotarła do ćwierćfinału. Panama ma mniejsze szanse, ale na turniejach CONCACAF regularnie zaskakuje. Mecz Anglia–Chorwacja będzie prawdopodobnie decydujący o pierwszym miejscu w grupie — a pierwsze miejsce to łatwiejsza ścieżka w drabince.
Grupa K — Portugalia, DR Kongo, Uzbekistan, Kolumbia — to grupa, którą łatwo przeoczyć, a nie należy. Kolumbia to drużyna, która w eliminacjach CONMEBOL grała agresywny, widowiskowy futbol. DR Kongo — dawny Zair, który na mundialu 1974 przegrał z Brazylią 0:3 — wraca na scenę po 50 latach z zupełnie inną drużyną. Portugalia powinna wyjść z tej grupy, ale pytanie brzmi z którego miejsca — i czy Kolumbia nie sprawi niespodzianki.
Grupa I — Francja, Senegal, Irak, Norwegia — nie wygląda jak typowa grupa śmierci, ale ma w sobie iskrę. Francja to faworyt, ale Senegal to mistrz Afryki z 2022 roku, drużyna zdolna do pokonania każdego w jednym meczu. A Norwegia z Erlingiem Haalandem — jeśli napastnik Manchester City trafi swoją turniejową formę — może skomplikować plany obu silniejszym rywalom. Irak to debiutant na mundialu od 1986 roku, kiedy zagrał w Meksyku, i dodaje grupie nieprzewidywalności.
Warto wspomnieć o jednym czynniku, który czyni grupy śmierci jeszcze bardziej śmiercionośnymi na mundialu 2026: system rozstawień w drabince. Jeśli drużyna wyjdzie z grupy śmierci z drugiego miejsca zamiast pierwszego, trafia na zwycięzcę innej grupy — często mocniejszego rywala. W praktyce oznacza to, że walka o pierwsze miejsce w grupie H czy L ma podwójną stawkę: bezpośrednią (awans) i pośrednią (łatwiejsza ścieżka w drabince). Drużyna, która wygra grupę śmierci, może mieć łatwiejszą Rundę 32 niż drużyna, która dominowała w słabej grupie, ale zajęła drugie miejsce. Tego typu paradoksy są solą typowania na mundialach — i na turnieju 2026 będzie ich więcej niż kiedykolwiek wcześniej.
Grupa F — tam miała być Polska
Nie potrafię pisać o Grupie F bez emocji. Holandia, Japonia, Szwecja, Tunezja — cztery drużyny, z których jedna zajęła miejsce, które powinno należeć do nas. Szwecja, która pokonała Polskę 3:2 w barażu, gra teraz w grupie, której Polska mogła być częścią. To nie jest obiektywna analiza — to osobista historia, którą dzielę z milionami polskich kibiców.
Holandia to faworyt grupy. Oranje pod wodzą Ronalda Koemana mają doświadczenie, jakość kadry i spokój, który pochodzi z wieloletniej obecności na największych turniejach. Virgil van Dijk w obronie, Cody Gakpo w ataku, Frenkie de Jong w pomocy — to drużyna kompletna, z jednym zastrzeżeniem: Holandia na mundialach ma historię rozczarowań. Trzy przegrane finały, przedwczesne eliminacje w 2018 (nie zakwalifikowali się) — Oranje potrafią zawieść, kiedy stawka jest najwyższa.
Japonia to drużyna, którą od dwóch mundiali traktuję jako ciemnego konia. W Katarze pokonali Niemcy 2:1 i Hiszpanię 2:1 w fazie grupowej — dwa szokujące wyniki, które nie były flukiem, lecz konsekwencją wieloletniej strategii rozwoju japońskiej piłki. Japońscy zawodnicy grają w Bundeslidze (Kamada), Premier League (Mitoma, Endo), La Liga — i przenoszą europejskie standardy na poziom reprezentacyjny. Japonia w Grupie F to rywal, którego Holandia nie może lekceważyć.
Szwecja. Drużyna Viktora Gyokeresa — zawodnika, który złamał polskie serce golem na 88. minucie w Sztokholmie. Gyokeres w sezonie 2025/26 jest jednym z najskuteczniejszych napastników w Europie — ponad 30 goli w lidze portugalskiej dla Sportingu Lizbona — i na mundialu będzie jednym z zawodników, których kibice neutralni będą chcieli oglądać. Szwecja wraca na mundial po nieobecności w 2022 i przynosi ze sobą energię drużyny, która wywalczyła awans w dramatycznych okolicznościach. Dla polskich kibiców każdy mecz Szwecji będzie miał posmak goryczy.
Tunezja zamyka Grupę F. Na mundialach to regularny uczestnik — trzeci udział z rzędu — ale dotychczas nigdy nie wyszła z grupy. W Katarze Tunezja pokonała Francję 1:0 w ostatniej kolejce grupowej (choć Francja grała rezerwami) i pokazała, że potrafi rywalizować z najlepszymi w pojedynczym meczu. W Grupie F Tunezja jest outsiderem, ale outsiderem zdolnym do zaskoczenia. Ich siłą jest defensywa — na mundiali 2022 stracili zaledwie trzy bramki w trzech meczach — i to właśnie na defensywnej solidności będą budować strategię grupową.

Moja prognoza na Grupę F mundialu 2026: Holandia z pierwszego miejsca, Japonia z drugiego. Szwecja walczy o trzecie miejsce z Tunezją — i jeśli zdobędzie 4 punkty, ma szansę na awans jako jedna z ośmiu najlepszych trzecich drużyn. Ironicznie, Polska mogłaby mieć identyczną ścieżkę — trzecie miejsce z awansem. Ale „mogłaby” to najsmutniejsze słowo w języku kibiców. Mecz Japonia–Holandia w drugiej kolejce grupowej będzie prawdopodobnie decydujący o układzie sił w tej grupie — kto wygra, ten kontroluje swój los. Mecz Szwecja–Tunezja w pierwszej kolejce to z kolei spotkanie, w którym przegranemu grozi eliminacja już po dwóch rundach. Grupy mundialu 2026 w formacie 4-zespołowym nie wybaczają wolnego startu — jedno zwycięstwo mniej to jedno zwycięstwo za dużo.
Grupy A–D — gospodarze na scenie
Pierwsze cztery grupy turnieju obejmują wszystkich trzech gospodarzy i USA — co sprawia, że faza grupowa zaczyna się od meczów o podwójnej stawce: sportowej i prestiżowej. Gospodarze na mundialach grają inaczej — pod presją własnej publiczności, z oczekiwaniami mediów, z ciężarem historii. Ale też z przewagą, jaką daje granie na swoim boisku: brak jet lagu, znajomość stadionów, dopingująca publiczność.
Grupa A to Meksyk, Korea Południowa, RPA i Czechy. Meksyk otwiera turniej na Estadio Azteca — stadion, który widział dwa mundialowe finały — meczem z RPA. Meksykanie są faworytem grupy, ale nie bezapelacyjnym. Korea Południowa od 2002 roku jest drużyną, która na mundialach potrafi zaskakiwać — ich pressing, szybkość i taktyczna dyscyplina mogą sprawiać problemy każdemu. Czechy wróciły na mundial po nieobecności w Katarze i wnoszą europejską solidność. RPA to drużyna, która na domowym mundialu 2010 odpadła w fazie grupowej jako jedyny gospodarz w historii turnieju — teraz gra na obcym boisku, bez tej presji.
Grupa B — Kanada, Bośnia i Hercegowina, Katar, Szwajcaria — to jedyna grupa, w której nie ma wyraźnego faworyta. Kanada gra na BMO Field w Toronto i ma Alphonso Daviesa — jednego z najszybszych obrońców na świecie — ale jako drużyna jest nieprzetestowana na mundialowym poziomie (ich jedyny mundial to 1986, bez zdobytego gola). Szwajcaria jest solidnym turniejowym zespołem — ćwierćfinał Euro 2024 to potwierdzenie. Bośnia wnosi bałkański temperament i indywidualną jakość. Katar — gospodarz mundialu 2022 — gra pierwszy „normalny” mundial i musi udowodnić, że zasługuje na miejsce nie tylko jako organizator.
Grupa C — Brazylia, Maroko, Haiti, Szkocja — to na papierze jedna z najciekawszych grup turnieju. Mecz Brazylia–Maroko to potencjalny hit fazy grupowej — rewanż za ćwierćfinał Kataru, w którym Marokańczycy zaskoczyli świat. Haiti debiutuje i nie ma nic do stracenia. Szkocja wraca na mundial po raz pierwszy od 1998 roku — 28 lat oczekiwania — i będzie walczyć o każdy punkt. Brazylia powinna wyjść z grupy, ale drugie miejsce jest otwarte — i to jest historia tej grupy.
Grupa D — USA, Paragwaj, Australia, Turcja — to grupa gospodarza, od którego oczekuje się dominacji. USA grają na SoFi Stadium w Los Angeles, jednym z najnowocześniejszych obiektów sportowych na świecie. Christian Pulisic, Weston McKennie, Timothy Weah — to drużyna z ambicjami, ale Turcja z Ardą Gulerem może być kłopotliwa. Australia na mundialach jest regularnym uczestnikiem — w Katarze dotarli do 1/16 finału. Paragwaj to drużyna, której nikt nie chce lekceważyć — eliminacje CONMEBOL hartują jak nic innego.
Z perspektywy typowania grupy A–D mają jedną wspólną cechę: wyraźnego faworyta. Meksyk, Szwajcaria (lub Kanada), Brazylia i USA to drużyny, które powinny zajmować pierwsze lub drugie miejsca. Ale „powinny” to słowo, które na mundialach traci wagę po pierwszym gwizdku. Na mundialu 2022 Argentyna przegrała pierwszy mecz, Niemcy przegrały dwa z trzech, a Japonia wygrała grupę z Hiszpanią i Niemcami. Kto obstawia grupy mundialu 2026 na podstawie samych nazw, popełnia pierwszy błąd. Kto analizuje formę eliminacyjną, kontuzje i warunki klimatyczne — ma szansę na drugi błąd, ale mniejszy.
Grupy E–H — europejska dominacja
Środkowa część tabeli grupowej to teren, na którym europejskie potęgi spotykają się z resztą świata. Cztery grupy, cztery historie — i każda z nich ma element, który komplikuje prognozy.
Grupa E — Niemcy, Curaçao, Wybrzeże Kości Słoniowej, Ekwador — wygląda jak najłatwiejsza grupa dla faworyta. Niemcy pod wodzą Juliana Nagelsmanna powinni dominować, a Curaçao — najmniejszy kraj na turnieju — jest matematycznym outsiderem. Ale uwaga na Ekwador. W eliminacjach CONMEBOL Ekwadorczycy grali twardy, fizyczny futbol i mają piłkarzy z europejskich lig (Caicedo z Chelsea, Estupinan z Brighton). Mecz Niemcy–Ekwador w drugiej kolejce może być bardziej wyrównany, niż sugerują kursy. Wybrzeże Kości Słoniowej — aktualny mistrz Afryki — przynosi szybkość i technikę, która na mundialach bywała zabójcza.
Grupa G — Belgia, Egipt, Iran, Nowa Zelandia — to grupa, w której Belgia jest faworytem, ale już nie tym samym faworytem co cztery lata temu. „Złote pokolenie” — Hazard (emerytowany), De Bruyne (starzejący się), Lukaku — oddaje pałeczkę młodszym. Egipt bez Mohameda Salaha (kontuzja? emerytura reprezentacyjna? decyzja wciąż nieznana) to inna drużyna niż z nim — ale nawet bez Salaha Egipcjanie mają tradycję mundialową i afrykańską ambicję. Iran potwierdził udział mimo kontrowersji geopolitycznych — mecze grupy G z udziałem Iranu rozegrane zostaną w Inglewood i Seattle. Obecność Iranu na turnieju w USA budziła pytania o bezpieczeństwo i logistykę, ale FIFA i prezydent Infantino potwierdzili, że wszystkie drużyny będą traktowane jednakowo. Nowa Zelandia, jedyna drużyna OFC z gwarantowanym miejscem, wnosi historyczny moment — po raz pierwszy Oceania ma swój głos na mundialu bez konieczności przechodzenia przez play-offy międzykontynentalne — ale sportowo jest najsłabszym ogniwem grupy.
Grupa H — Hiszpania, Kabo Verde, Arabia Saudyjska, Urugwaj — to moja kandydatka na grupę śmierci, o czym pisałem wyżej. Warto dodać jedno: Hiszpania po triumfie na Euro 2024 gra z pewnością siebie, jakiej nie miała od dekady. Lamine Yamal, Pedri, Nico Williams — to drużyna, która zmierza po podwójną koronę (Euro + Mundial), czego żadna drużyna nie osiągnęła od Hiszpanii 2008–2010. Ale droga wiedzie przez Urugwaj — a Urugwaj to drużyna, która na mundialach gra ponad swoją wagę od 1930 roku, kiedy wygrała pierwszy turniej jako gospodarz. Dwukrotni mistrzowie świata nie zamierzają oddawać tego dziedzictwa bez walki.
Z analitycznego punktu widzenia grupy E–H to blok, w którym europejscy faworyci powinni dominować — Niemcy, Holandia, Belgia i Hiszpania to cztery drużyny z Koszyka 1. Ale „dominacja” na mundialu oznacza co innego niż w eliminacjach. W eliminacjach grasz u siebie i na wyjeździe, masz czas na poprawki, możesz pozwolić sobie na słabszy mecz. Na mundialu trzy przegrane i jedziesz do domu. Ten brak marginesu błędu jest tym, co czyni grupy mundialu 2026 tak nieprzewidywalnymi — nawet te, które wyglądają „łatwo.”
Grupy I–L — niespodzianki czekają
Ostatni blok grup kryje w sobie potencjał na największe niespodzianki turnieju. Nie dlatego, że faworyci są słabi — ale dlatego, że outsiderzy są mocniejsi, niż mówi ranking.
Grupa I — Francja, Senegal, Irak, Norwegia. Francja to obrońca tytułu wicemistrzów i jeden z dwóch głównych faworytów turnieju. Ale Senegal w 2002 roku pokonał Francję w meczu otwarcia mundialu — i ta historia krąży w szatni senegalskiej drużyny jak talizman. Norwegia z Haalandem to największa niewiadoma: napastnik City jest morderczy w lidze, ale na dużych turniejach reprezentacyjnych nigdy nie zagrał (Norwegia nie kwalifikowała się od 1998). Irak debiutuje na mundialu od 40 lat — ich ostatni start to Meksyk 1986 — i gra z entuzjazmem drużyny, która nie ma nic do stracenia.
Grupa J — Argentyna, Algieria, Austria, Jordania. Argentyna broni tytułu mistrza świata i jest oczywistym faworytem. Pytanie o Messiego — czy zagra? Nawet bez niego kadra Scaloniego ma głębię, o jakiej inne drużyny mogą marzyć. Algieria to drużyna, która na mundialach ma tradycję niespodzianek: zwycięstwo nad Niemcami w 1982, dogrywka z nimi w 2014. Austria pod Rangnickiem gra agresywny pressing, który może zaskakiwać rywali nieprzyzwyczajonych do takiego tempa. Jordania jako debiutant przynosi energię — finał Pucharu Azji 2024 pokazał, że ta drużyna potrafi grać na najwyższym azjatyckim poziomie.
Grupa K — Portugalia, DR Kongo, Uzbekistan, Kolumbia. Portugalia jest faworytem, ale Kolumbia to rywal z zębami. W eliminacjach CONMEBOL Kolumbijczycy grali ofensywny futbol i zakwalifikowali się z czołowej trójki. DR Kongo — dawny Zair — wraca na mundial po 50 latach i wnosi historię, która sięga daleko poza piłkę nożną. Uzbekistan debiutuje i — jak każdy debiutant — jest nieprzewidywalny. Mecz Portugalia–Kolumbia to potencjalny hit fazy grupowej.
Grupa L — Anglia, Chorwacja, Ghana, Panama — to grupa, o której pisałem w kontekście grup śmierci. Anglia i Chorwacja to rywale, którzy się znają, szanują i nie lubią. Ich trzeci mundialowy mecz w osiem lat to historia sama w sobie. Ghana wnosi afrykański temperament i wspomnienie ćwierćfinału z 2010 roku — tego meczu, w którym Luis Suarez ręką zatrzymał piłkę na linii bramkowej, a Asamoah Gyan nie wykorzystał rzutu karnego. Panama dopełnia stawkę jako drużyna, która na mundialach 2018 debiutowała i przegrała wszystkie mecze — ale od tamtego czasu przeszła metamorfozę pod względem taktycznym i personalnym.
Grupy I–L to blok, w którym typowanie wymaga szczególnej uwagi na kontekst pozapiłkarski. Francja w Grupie I gra pod ciężarem oczekiwań — po dwóch kolejnych finałach (2018 zwycięstwo, 2022 przegrana) każdy wynik poniżej półfinału będzie traktowany jako porażka. Argentyna w Grupie J broni tytułu — a obrona tytułu na mundialu to jedno z najtrudniejszych zadań w sporcie. Tylko dwie drużyny w historii obroniły tytuł: Włochy (1934, 1938) i Brazylia (1958, 1962). Jeśli Argentyna to zrobi, będzie to osiągnięcie historyczne — i kursy to odzwierciedlają, plasując Albiceleste wśród dwóch głównych faworytów turnieju.
8 najlepszych trzecich — nowy wymiar strategii
Na moich szkoleniach z typowania zadaję słuchaczom pytanie: „Ile punktów trzeba zdobyć, żeby wyjść z grupy z trzeciego miejsca?” Większość odpowiada: trzy. Prawidłowa odpowiedź: to zależy od jedenastu innych grup. I właśnie ta niepewność czyni system trzecich miejsc na mundialu 2026 jednym z najciekawszych elementów taktycznych turnieju.
Na Euro 2016, które stosowało identyczny system (choć z 6 grupami po 4 drużyny i awansem 4 najlepszych trzecich), trzecie drużyny awansowały z dorobkiem od 3 do 4 punktów. Portugalia przeszła z 3 punktami i — przypomnę — wygrała cały turniej. Irlandia z 4 punktami również awansowała. Ale Turcja z 3 punktami odpadła, bo miała gorszą różnicę bramek niż inne trzecie drużyny.
Na mundialu 2026 z 12 grupami mechanizm jest bardziej złożony. 12 trzecich drużyn konkuruje o 8 miejsc w Rundzie 32. Ranking ustalany jest na podstawie punktów, różnicy bramek, zdobytych goli i — w ostateczności — dyscypliny (żółte i czerwone kartki). To oznacza, że każda bramka ma znaczenie. Przegrana 0:3 to nie to samo co przegrana 0:1 — ta druga daje lepszą różnicę bramek i większe szanse na awans z trzeciego miejsca.
Dla typerów system trzecich miejsc tworzy zupełnie nowe rynki zakładów. „Czy drużyna X awansuje z grupy?” to pytanie, na które odpowiedź wymaga analizy nie jednej, lecz dwunastu grup jednocześnie. Bukmacherzy oferują zakłady na „awans z grupy” jako osobny rynek — i kursy na drużyny z trzecich miejsc będą jednymi z najbardziej wartościowych na turnieju, bo ich prawdopodobieństwo jest najtrudniejsze do wyliczenia.
Strategicznie system trzecich miejsc zmienia zachowanie drużyn w ostatniej kolejce grupowej. Drużyna na trzecim miejscu z jednym punktem po dwóch meczach nie jest jeszcze wyeliminowana — wygrana w trzecim meczu daje 4 punkty, co prawdopodobnie wystarczy do awansu. To oznacza, że w trzeciej kolejce będzie więcej meczów, w których obie drużyny grają o wszystko — a takie mecze są dla kibiców i typerów najcenniejsze.
Jeszcze jeden aspekt, który warto rozważyć: drużyny, które awansują z trzeciego miejsca, trafiają w Rundzie 32 na zwycięzców grup — teoretycznie najsilniejszych rywali. To oznacza, że awans z trzeciego miejsca to dopiero początek problemów. Na Euro 2016 Portugalia, która przeszła jako trzecia, wygrała cały turniej — ale musiała pokonać Chorwację, Polskę, Walię i Francję po drodze. Na mundialu 2026 drużyna z trzeciego miejsca będzie musiała przejść podobną ścieżkę. Pytanie brzmi: ile z tych drużyn ma głębię kadry i mentalność, żeby wytrzymać takie obciążenie? To pytanie, na które odpowiedź poznamy dopiero w lipcu.
Kto wyjdzie z grup — prognoza redakcji
Zanim przedstawię prognozy, jedno zastrzeżenie, które powtarzam przed każdym turniejem: prognozy to narzędzie analizy, nie przepowiednia. Na mundialu 2022 nikt nie przewidział, że Maroko zagra w półfinale, a Niemcy odpadną w fazie grupowej. Na mundialu 2018 nikt nie wytypował Chorwacji w finale. Prognozy opierają się na danych dostępnych dziś — a mundial rozgrywa się jutro.
Grupy A–D: Meksyk i Korea Południowa z Grupy A. Szwajcaria i Kanada z Grupy B — najcięższa prognoza, bo ta grupa jest wyjątkowo wyrównana. Brazylia i Maroko z Grupy C — Szkocja walczy o trzecie. USA i Turcja z Grupy D — Australia z szansą na awans jako trzecia.
Grupy E–H: Niemcy i Ekwador z Grupy E. Holandia i Japonia z Grupy F — Szwecja trzecia z szansą na Rundę 32. Belgia i Egipt z Grupy G. Hiszpania i Urugwaj z Grupy H — Arabia Saudyjska trzecia, walczy o awans.
Grupy I–L: Francja i Norwegia z Grupy I — Senegal trzeci z dobrą szansą na awans. Argentyna i Austria z Grupy J. Portugalia i Kolumbia z Grupy K. Anglia i Chorwacja z Grupy L.
Wśród ośmiu najlepszych trzecich drużyn widzę: Szwecję (Grupa F), Arabię Saudyjską (Grupa H), Senegal (Grupa I), Szkocję (Grupa C), Australię (Grupa D), Ghanę (Grupa L), Wybrzeże Kości Słoniowej (Grupa E) i Algerię (Grupa J). To prognoza z dużym marginesem błędu — system trzecich miejsc jest tak nowy, że jakiekolwiek prognozy opierają się na ekstrapolacjach z Euro 2016, nie na mundialowej historii.
Jedno mogę powiedzieć z pewnością: przynajmniej trzy z moich prognoz okażą się błędne. Na mundialach zawsze tak jest. I właśnie dlatego grupy mundialu 2026 są tak fascynujące — bo nikt nie wie, co naprawdę przyniosą. Nikt nie wie, czy Haiti nie pokona Szkocji, czy Jordania nie zremisuje z Austrią, czy Curaçao nie strzeli gola Niemcom. To jest magia fazy grupowej: moment, w którym wszystko jest możliwe, zanim rzeczywistość zacznie selekcjonować.
Warto podkreślić, że moje prognozy opierają się na trzech filarach: kursach bukmacherskich (które agregują wiedzę rynku), formie eliminacyjnej (ostatnie 10 meczów każdej drużyny) i analizie kadry (dostępność kluczowych zawodników, głębokość ławki, doświadczenie turniejowe). Żaden z tych filarów sam w sobie nie daje pełnego obrazu — ale razem tworzą mozaikę, z której da się odczytać prawdopodobieństwa. Na stronie Grupy D mundialu 2026 znajdziesz szczegółową analizę jednej z najbardziej interesujących grup — tej z USA jako gospodarzem. Podobne analizy pojawią się dla wszystkich dwunastu grup w miarę zbliżania się turnieju.
Faza grupowa jako prolog wielkiej historii
Grupy mundialu 2026 to nie jest osobny turniej — to prolog. 72 mecze fazy grupowej służą jednemu celowi: wyłonieniu 32 drużyn, które zagrają w fazie pucharowej. Ale te 72 mecze to jednocześnie najgęstsza część turnieju pod względem emocji, niespodzianek i materiału analitycznego.

17 dni fazy grupowej to maraton informacji. Każdego dnia 4–8 meczów, każdy mecz zmienia układ sił, każdy gol przesuwa prawdopodobieństwa. Dla formatu mundialu 2026 z 48 drużynami faza grupowa jest sprawdzianem — czy nowy system działa, czy produkuje niespodzianki, czy utrzymuje napięcie do ostatnich minut. Sądzę, że tak — bo system trzecich miejsc sprawia, że żadna drużyna nie jest wyeliminowana po dwóch meczach, nawet z zerowym dorobkiem punktowym.
Z perspektywy polskiego kibica faza grupowa to czas, kiedy szukamy „naszych” meczów. Dla wielu będzie to Grupa F — bo tam gra Szwecja, drużyna, która zabrała nam miejsce. Dla innych — mecze faworytów, wielkie starcia, debiutanci. Mundial bez Polski to mundial, w którym cały turniej staje się naszym turniejem — bo kibicujemy nie drużynie, ale piłce nożnej samej w sobie.
11 czerwca rusza faza grupowa. 12 grup, 48 drużyn, 72 mecze. Czas pisania prognoz dobiega końca. Czas boiska dopiero się zaczyna. A ja — jak co cztery lata — będę siedział z notatnikiem, rysował tabele, kreślił scenariusze i próbował zrozumieć, dlaczego piłka nożna wciąż potrafi mnie zaskoczyć. Bo potrafi. Zawsze potrafi.