Iran gra w USA — to nie tylko mecz piłki nożnej, to geopolityka na murawie. Kiedy losowanie grup Mundialu 2026 przydzieliło Iran do grupy G z meczami na amerykańskiej ziemi, świat wstrzymał oddech. Napięcia między Waszyngtonem a Teheranem trwają od dekad, a Donald Trump publicznie zniechęcał irańską drużynę do przyjazdu na turniej. FIFA i prezydent Gianni Infantino musieli osobiście interweniować, żeby zapewnić Iranowi udział w mundialu. Obok tego politycznego dramatu mamy futbol: Belgię z dogorywającym Złotym Pokoleniem, Egipt z marzeniem o Mohamedie Salahu na mundialowej scenie i Nową Zelandię — egzotycznego debiutanta z Oceanii. Grupa G Mundialu 2026 to mieszanka futbolu, polityki i emocji, jakiej nie znajdziesz w żadnej innej grupie tego turnieju.
Belgia — czy Złote Pokolenie zdąży po trofeum
Kevin De Bruyne ma 35 lat. Romelu Lukaku ma 33. Thibaut Courtois — 34. To są ostatnie takty symfonii, którą belgijski futbol grał przez dekadę — symfonii, która miała skończyć się trofeum, ale za każdym razem kończyła się rozczarowaniem. Trzecie miejsce na mundialu 2018, ćwierćfinał 2022, porażka z Francją na EURO 2024 — Złote Pokolenie Belgii to najbardziej utalentowana generacja piłkarzy, która nigdy nie wygrała niczego. I mundial 2026 to prawdopodobnie ich ostatni szans.
Ranking FIFA stawia Belgię na 8. pozycji, co czyni ją zdecydowanym faworytem grupy G. Kurs na wygranie grupy to okolice 1.30–1.50 — solidna pozycja, choć nie tak dominująca jak Niemcy w grupie E. Problem Belgii to nie jakość — to wiek. De Bruyne, Lukaku, Courtois — wszyscy są po trzydziestce, a za nimi nie wyrasta pokolenie o porównywalnym talencie. Domenico Tedesco jako selekcjoner próbuje łączyć weteranów z młodymi graczami — Jérémy Doku z Manchesteru City, który jest jednym z najszybszych skrzydłowych w Premier League, Amadou Onana z Evertonu, Loïs Openda z RB Leipzig — ale pytanie brzmi: czy starczy im paliwa na cały turniej?
Na mundialu 2022 Belgia odpadła w fazie grupowej po porażce z Marokiem i remisie z Chorwacją — to był sygnał, że Złote Pokolenie traci blask. Wewnętrzne konflikty w szatni — publicznie opisywane przez media belgijskie — pogorszyły sytuację. Tedesco miał za zadanie pogodzić ego gwiazd z potrzebami zespołu, i na EURO 2024 częściowo mu się to udało, choć porażka z Francją w ćwierćfinale ponownie zostawiła gorzki smak. W fazie grupowej mundialu 2026 Belgia powinna dominować — rywale w grupie G nie mają jakości, żeby rywalizować z De Bruynem i Lukaku na dłuższą metę. Ale ja widziałem wystarczająco wielu „pewnych” faworytów, którzy potykali się na pierwszej przeszkodzie, żeby nie dawać gwarancji. Kurs na awans Belgii z grupy to poniżej 1.15 — rynek jest niemal pewny. Ja też jestem niemal pewny. Niemal.
Egipt — Salah i marzenie o mundialowej chwale
Mohamed Salah na mundialu — te cztery słowa sprawiają, że kibice na całym świecie sięgają po pilota. Salah to jeden z najlepszych piłkarzy XXI wieku, zdobywca Złotej Piłki, wielokrotny król strzelców Premier League i ikona egipskiego futbolu. Ale na mundialu Salah grał tylko raz — w 2018 roku w Rosji, kiedy Egipt przegrał wszystkie trzy mecze, a sam Salah był kontuzjowany po brutalnym faulu Sergio Ramosa w finale Ligi Mistrzów kilka tygodni wcześniej. Teraz, w wieku 34 lat, Salah jedzie na swój prawdopodobnie ostatni mundial z jednym celem — dać Egiptowi to, czego nigdy nie miał: mundialowy awans z grupy.
Egipt w rankingu FIFA plasuje się w okolicach 30–35 pozycji, co czyni go drugą siłą grupy G za Belgią. Kadra Faraonów to nie tylko Salah — Omar Marmoush z Eintrachtu Frankfurt eksplodował w sezonie 2025/26, strzelając ponad 20 bramek w Bundeslidze, a Mohamed Elneny w środku pola zapewnia doświadczenie i stabilność. W eliminacjach CAF Egipt awansował z grupy z Burkina Faso i Gwineą Bissau, grając solidnie, choć bez spektakularnych wyników. Kurs na awans Egiptu z grupy G to okolice 2.00–2.50 — bukmacherzy widzą ich jako wyraźnego drugiego faworyta, a mecz Belgia kontra Egipt to starcie, które może zdefiniować hierarchię grupy. Dla polskiego typera Egipt to interesujący zakład — drużyna z gwiazdą światowego formatu, motywacją „ostatniego tańca” i solidną defensywą.
Iran — futbol na geopolitycznym polu minowym
Historia Iranu na tym mundialu zaczęła się na długo przed pierwszym gwizdkiem. Kiedy losowanie przydzieliło Team Melli do grupy G z meczami w Inglewood (Kalifornia) i Seattle, irańskie władze sportowe początkowo odmówiły wysłania drużyny na turniej w USA. Napięcia między dwoma krajami — sankcje, kwestia nuklearna, retoryka polityczna — sprawiły, że piłka nożna stała się zakładnikiem geopolityki. Dopiero osobista interwencja prezydenta FIFA Gianniego Infantino i gwarancje bezpieczeństwa pozwoliły na potwierdzenie udziału Iranu w mundialu. Ta historia — niezależnie od tego, jak się potoczy na boisku — będzie jednym z najbardziej pamiętnych wątków mundialu 2026.
Na boisku Iran to solidna drużyna — szósta siła Azji, regularna uczestniczka mundiali (2014, 2018, 2022). Na mundialu 2022 Iran pokonał Walię 2:0 i przegrał z USA 0:1 w meczu naładowanym politycznymi emocjami — meczu, który oglądało ponad miliard ludzi na całym świecie nie ze względu na futbol, lecz ze względu na geopolitykę. Teraz ten scenariusz powtarza się — ale tym razem Iran gra na amerykańskiej ziemi, co dodaje kolejny poziom napięcia.
Mehdi Taremi, Sardar Azmoun — to piłkarze znani w europejskich ligach, a Taremi po transferze do Interu Mediolan stał się jednym z najlepszych napastników w Serie A. W eliminacjach AFC Iran zakwalifikował się z grupy z Koreą Południową i Japonią, co mówi wiele o ich jakości — przetrwanie w takiej grupie eliminacyjnej wymaga solidności, jakiej nie mają drużyny z Oceanii czy Karaibów. Ranking FIFA stawia ich w okolicach 20–25 pozycji, a kurs na awans z grupy G to okolice 2.50–3.50. Iran to drużyna, która na mundialu potrafi zaskakiwać — szczególnie gdy gra z dodatkową motywacją. A motywacji na tym mundialu im nie zabraknie — każdy mecz Iranu w USA będzie wydarzeniem wykraczającym daleko poza sport, a irańscy piłkarze będą grać nie tylko dla siebie, ale dla 85 milionów ludzi, którzy oglądają z domu.
Nowa Zelandia — All Whites na największej scenie
Nowa Zelandia na mundialu to rzadkość — All Whites grali na Mistrzostwach Świata tylko dwa razy: w 1982 i 2010 roku. Na mundialu 2010 w RPA zremisowali ze Słowacją 1:1 i z Włochami 1:1 — tak, z Włochami, obrońcami tytułu. Ten remis z Italią pozostaje jednym z największych wyników w historii oceanijskiego futbolu. Teraz, 16 lat później, Nowa Zelandia wraca na mundialową scenę — i trafia do grupy z Belgią, Egiptem i Iranem.
Kadra All Whites to głównie gracze z A-League, MLS i niższych lig europejskich — brakuje im gwiazd porównywalnych z Salahem czy De Bruynem. Chris Wood z Nottingham Forest to jedyna twarz rozpoznawalna w europejskim futbolu — napastnik, który od lat regularnie strzela bramki w Premier League i którego obecność daje Nowej Zelandii punkt odniesienia w ataku. Obok niego młodsze pokolenie — gracze, którzy wyrastali w australijskiej A-League i marzą o jednym meczu na mundialowej scenie.
Ranking FIFA plasuje Nową Zelandię w okolicach 90–100 pozycji, a kurs na awans z grupy to okolice 15.00–25.00 — wyraźny outsider. Ale na mundialu 2010 All Whites nie przegrali ani jednego meczu (trzy remisy) i byli jedyną niepokonaną drużyną turnieju — więc nie lekceważyłbym nikogo, kto nosi srebrną paprocię na piersi. Nowozelandzki styl gry — fizyczny, bezpośredni, oparty na dyscyplinie taktycznej i poświęceniu — to styl, który potrafi frustrować technicznie lepszych rywali. Nie wygrają grupy, ale mogą zabrać cenne punkty Iranowi lub nawet Egiptowi. Dla polskiego typera Nowa Zelandia to opcja na zakłady specjalne — „Nowa Zelandia nie przegra meczu z Iranem” to typ, który ma historyczne podstawy i może oferować atrakcyjny kurs.
Terminarz grupy G — mecze na obu wybrzeżach USA
Grupa G rozgrywa mecze w Seattle (zachodnie wybrzeże) i Inglewood koło Los Angeles — dwa miasta w strefie pacyficznej (PT, UTC-7), co oznacza 9 godzin różnicy z Polską. Mecze wieczorne o 21:00 PT to 6:00 rano CEST — to godziny, które wymagają od polskiego typera poświęcenia. Pierwszy mecz grupy to Belgia kontra Egipt w Seattle 15 czerwca — starcie, które ustawi hierarchię grupy od samego początku. Iran kontra Nowa Zelandia zagra tego samego dnia w Inglewood — mecz, który oprócz sportowej rywalizacji będzie miał ładunek symboliczny.
Kluczowy termin to trzecia kolejka — jednoczesne mecze decydujące o losach grupy. Jeśli Belgia po dwóch meczach będzie miała 6 punktów, może pozwolić sobie na rotację składu w trzecim spotkaniu, co otworzy możliwości dla reszty grupy. Dla typerów obserwujących live-betting, mecze w strefie pacyficznej wymagają nocnego czuwania — ale nagrodą mogą być korzystne kursy na rynkach, które o 3:00–6:00 rano czasu polskiego mają mniejszy wolumen zakładów niż mecze w prime time.
Prognoza awansu z grupy G Mundialu 2026
Belgia z pierwszego miejsca — to moja prognoza, choć z mniejszą pewnością niż w przypadku Niemiec w grupie E. Złote Pokolenie jest starsze o kolejne dwa lata i pytanie o kondycję fizyczną De Bruyne’a i Lukaku jest uzasadnione. Ale nawet starzejąca się Belgia to drużyna lepsza od każdego rywala w tej grupie — różnica rankingowa między Belgią a resztą grupy G jest jedną z największych na całym turnieju. Egipt z drugiego miejsca — Salah na mundialowym boisku to argument, którego nie da się zignorować, a kadra Faraonów ma jakość defensywną, żeby bronić wyników. Marmoush jako drugi napastnik daje Egiptowi opcje ofensywne, których brakowało im w 2018.
Iran na trzecim miejscu z szansą na awans jako najlepsza trzecia drużyna — geopolityczny kontekst da im dodatkową motywację, a ich jakość piłkarska jest wystarczająca, by powalczyć o 3–4 punkty w grupie. Spodziewam się, że Iran wygra z Nową Zelandią i zremisuje z Egiptem — to dałoby im 4 punkty, wystarczające do walki o awans z trzeciego miejsca. Nowa Zelandia na czwartym miejscu — ale jeśli powtórzą strategię remisów z 2010 roku, mogą zakończyć turniej z podniesionym czołem i historią, którą będą opowiadać przez pokolenia.
Kluczowy mecz: Egipt kontra Iran — wynik tego spotkania prawdopodobnie zdecyduje o tym, kto awansuje z drugiego miejsca, a kto będzie zdany na regulamin trzecich drużyn. To spotkanie dwóch drużyn z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, które mają między sobą historię rywalizacji — futbolowej i nie tylko.
Kursy bukmacherskie na grupę G
Belgia z kursem 1.30–1.50 na wygranie grupy to jasny faworyt, ale wiek kadry wprowadza element niepewności, którego nie widać w kursie na grupę Niemiec. Egipt z kursem 3.00–3.50 na wygranie grupy to ciekawy zakład — Salah na mundialu to czynnik, który potrafi zmienić kurs jednym rajdem po skrzydle. Iran z kursem 4.00–5.00 na wygranie grupy to opcja dla odważnych, ale z solidnymi podstawami — Team Melli na mundialach regularnie punktuje z mocnymi rywalami.
Najciekawszym zakładem w grupie G jest moim zdaniem „Egipt awansuje z grupy” w kursie 2.00–2.50 — to wartość, którą trudno zignorować, biorąc pod uwagę Salaha i jakość kadry. Alternatywnie, zakład na „under 2.5 gola” w meczu Iran kontra Belgia — irański styl defensywny w połączeniu ze starzejącą się belgijską ofensywą może dać niską liczbę bramek. Warto też obserwować rynek zakładów na karty i faule w meczach Iranu — napięcie geopolityczne może przełożyć się na nerwowość na boisku.